•

Czy wszystko musimy wypracować razem?

Praca zespołowa jest jedną z tych wartości, z którymi trudno dyskutować. Różne perspektywy pozwalają zobaczyć więcej, wychwycić błędy i skonfrontować pomysł z wiedzą osób z innych obszarów. Problem zaczyna się wtedy, kiedy dobrą współpracę mylimy z koniecznością wspólnego decydowania o wszystkim.
Udostępnij:

Schemat jest dość znajomy. Ktoś przynosi pomysł – wyrazisty, może trochę odważny, na pewno jeszcze nieidealny. Zaczynają się konsultacje. Jedna osoba uważa, że warto go złagodzić, druga chce coś dopisać, trzecia odwołuje się do swoich doświadczeń z klientami, czwarta proponuje inne rozwiązanie. Każda z tych uwag osobno może mieć sens.  

Czasami suma dobrych uwag daje przeciętny efekt.  

Powstaje druga wersja. Potem trzecia. Wszyscy trochę ustępują, coś zostaje dopisane, coś usunięte. W końcu dochodzimy do rozwiązania, przeciwko któremu nikt już specjalnie nie protestuje.  

Tylko czy to oznacza, że jest najlepsze?  

Doświadczenie też może przeszkadzać

Szczególnie ciekawie robi się wtedy, kiedy w jednym zespole spotykają się osoby, które od lat zajmują się danym obszarem, i ktoś, kto dopiero do niego wchodzi.  

„Znam tych klientów”.„Już tego próbowaliśmy”.„W tej branży to nie zadziała”.  

To są ważne argumenty. Doświadczenie pozwala uniknąć błędów, które ktoś wcześniej już popełnił, lepiej ocenić ryzyko i szybciej rozpoznać rozwiązania, które dobrze wyglądają tylko na papierze.  

Ale ma też drugą stronę. Im dłużej działamy w określony sposób, tym łatwiej uznać go za jedyny właściwy. Nowa osoba nie zna jeszcze wszystkich niepisanych zasad i właśnie dlatego potrafi zadać pytanie, którego od dawna nikt nie zadawał, albo zaproponować rozwiązanie, które dla pozostałych jest „nie do zrobienia”.  

Do tego dochodzi ego. Im większe mamy doświadczenie, tym trudniej czasem dopuścić możliwość, że ktoś, kto pojawił się w projekcie wczoraj, mógł zauważyć coś, czego my nie widzieliśmy przez kilka lat.  

W efekcie dobry pomysł może zostać odrzucony, zanim ktokolwiek naprawdę go sprawdzi.  

„Robię to od pięciu lat” jest dobrym powodem, żeby kogoś uważnie wysłuchać. Nie jest dowodem, że przez kolejnych pięć należy robić to dokładnie tak samo.  

Kompromis nie zawsze poprawia projekt

Na drugim końcu jest sytuacja odwrotna: zamiast odrzucić jeden z pomysłów, próbujemy zmieścić w projekcie po kawałku każdego.  

To bezpieczne rozwiązanie, bo nikt nie przegrywa. Każdy został wysłuchany, każdy miał wpływ, projekt został „wspólnie wypracowany”. Tyle że wyraziste rzeczy źle znoszą takie uśrednianie.  

Odważne hasło staje się bezpieczniejsze. Nietypowy pomysł bardziej standardowy. Z prezentacji znika to, co komuś przeszkadzało. Do produktu trafiają kolejne elementy, bo każda osoba miała coś ważnego do dodania. Po kilku rundach uwag efekt może być poprawny, profesjonalny i całkowicie pozbawiony tego, co na początku czyniło go interesującym.  

Nie oznacza to, że należy przestać konsultować. Wręcz przeciwnie. Dobra współpraca potrzebuje ludzi, którzy potrafią zakwestionować pomysł, wskazać jego słabe strony i powiedzieć coś, czego autor nie chce usłyszeć.  

Potrzebuje jednak również jasnej odpowiedzi na pytanie, kto ostatecznie podejmuje decyzję.  

Bo nie każda uwaga musi zostać wdrożona tylko dlatego, że padła. Nie każdy kompromis poprawia efekt i nie każdy projekt staje się lepszy dlatego, że wszyscy mogą powiedzieć: „zrobiliśmy go razem”.  

Czasem po wysłuchaniu wszystkich ktoś powinien po prostu powiedzieć:  

Czy nadal bronimy jakości projektu, czy już własnego pomysłu?  

„Dobra, rozumiem wasze argumenty. Robimy to tak” – i wziąć za tę decyzję odpowiedzialność.  

Warto też od czasu do czasu zadać sobie niewygodne pytanie:  

Bo można godzinami dyskutować o tym, kto miał rację, kto ma większe doświadczenie i czyj pomysł powinien wygrać. Odbiorca tego wszystkiego nie zobaczy.  

Zobaczy tylko efekt.

‍

Udostępnij:

Zadbaj
o zdrowie
i atmosferę
w Twojej
firmie